Izolacja w kamperze – czyli jak, czym i za ile?

Jakich materiałów użyć i jak wykonać prace żeby izolacja w kamperze spełniała swoje zadanie? Nie chcesz przecież, żeby w lecie samochód nagrzewał się jak strych pod blaszanym dachem, a zimą szybko tracił temperaturę. Dobranie właściwej izolacji to jeden z pierwszych dylematów wszystkich campermajstów. W artykule opiszę nasze doświadczenia przy ocieplaniu vana oraz podzielę się z Wami kilkoma wskazówkami.

Najważniejsza jest lambda

Na początek trochę teorii o przewodności cieplnej. Przewodność cieplna oznaczona literą lambda “λ” określa zdolność przegrody czyli ściany samochodu do przewodzenia przez nią ciepła. W naturze wszystko dąży do wyrównania, więc jeżeli na zewnątrz mamy 40 stopni, a wewnątrz 20 stopni to im lepszą przegrodę zastosujemy (o mniejszej przewodności cieplnej) tym wewnątrz temperatura będzie się wolniej podnosić. 

We współczynniku lambda występują tylko dwa parametry, na które możemy wpłynąć. Pierwszy to materiał z którego wykonana jest przegroda, drugi to grubość tej przegrody.

Jeżeli chodzi o materiały, najszybsze przewodzenie mają metale, najwolniejsze gazy. W praktyce słabym rozwiązaniem będzie aluminum λ=200, bardzo dobrym – zamknięte (nieruchome) powietrze λ=0,025.

Drugi parametr to grubość przegrody, tu zasada jest bardzo prosta, im grubsza przegroda tym lepsza izolacja czyli mniejszy współczynnik lambda.

Nie ma cudów

Znając tą teorię trudno uwierzyć cudownym materiałom i foli posiadającej 3 mm grubości, które mają zapewnić świetną izolację Waszego samochodu. Jedynym rozwiązaniem, które może zapewnić właściwą izolację jest przegroda o stosunkowo dużej grubości posiadająca zamknięte pęcherzyki powietrza. W praktyce takie zadanie spełniają: styropian, styrodur, pianki, wełny mineralne itp. Oczywiście, nie wszystkie z wymienionych materiałów nadają się do zastosowania w samochodzie.

Do zastosowania średnio sprawdzi się wełna mineralna czy pianka budowlana. Te materiały w warunkach atmosferycznych będą z czasem wchłaniać wodę. Powoduje to zwiększenie masy samochodu, szybkości przewodzenia ciepła przez przegrody (czyli spadek właściwości izolacyjnych) i może być początkiem do rozwoju nowych form życia, których zdecydowanie nie chcemy w naszym samochodzie.

Co w takim razie?

Biorąc pod uwagę kwestie pochłaniania wilgoci, dobrym rozwiązaniem będzie styrodur XPS (stosowany np. przy izolacji fundamentów w budownictwie) lub pianka poliuretanowa w odmianie zamkniętokomórkowej (stosowana np. do izolacji poddaszy z agregatu). Można też zastosować piankę polietylenową (PE) w dużych arkuszach, samoprzylepną lub przyklejaną na klej.

My zastosowaliśmy styrodur, który jest łatwo dostępny i pozwala na wykonanie izolacji samodzielnie. Do izolacji podłogi i sufitu użyliśmy styroduru o grubości 20 mm, natomiast na izolację ścian daliśmy styrodur o grubości 50 mm.

Wykonanie prac

Ocieplenie wnętrza vana styrodurem to zabawa w wycinanie i układanie puzzli. Konstrukcja samochodu będzie wymagać od Ciebie docięcia każdego kawałka styroduru, praktycznie bez jakiejkolwiek powtarzalności. Do wycinania arkuszy stosowaliśmy nożyki introligatorskie. 

Do wklejania arkuszy zastosowaliśmy Sikaflex 221, który nakładany był na arkusz po wcześniejszym przygotowaniu powierzchni szczotką drucianą. Klejenie Sikaflex, nie było jednak najlepszym rozwiązaniem, bo nie gwarantowało dobrej przyczepności ze styrodurem. Następnym razem zastosowałbym do połączeń klej-piankę poliuretanową do styroduru. 

Miejsca trudnodostępne w szkielecie samochodu, czyli tam gdzie nie da się zastosować styroduru, zostały wypełnione pianką poliuretanową. Dodatkowo wszystkie elementy metalowe przewodzące temperaturę i inne szczeliny zostały zaklejone samoprzylepną taśmą z pianki polietylenowej (PE) o szerokości 10 cm

Ocieplając ściany i sufit styrodur był montowany bezpośrednio do powierzchni karoserii. Na podłodze zamontowaliśmy stelaż drewniany, na którym później położyliśmy podłogę ze sklejki. Stelaż został wykonany z suchego drewna o grubości 20 mm, a przestrzenie wypełnione arkuszami styroduru.

PODSUMOWANIE

WYDATKI

Styrodur 400 zł
Sikaflex 100 zł
Pianka montażowa 150 zł
Taśma akustyczna 160 zł
Drewno, impregnat 30 zł
RAZEM 840 zł

NARZĘDZIA

  • nożyk introligatorski
  • wyrzynarka do drewna (cięcie stelaży drewnianych)
  • wkrętarka (mocowanie stelaży)

CZAS I TRUDNOŚĆ

Wykonanie pełnej izolacji zajęło ok 25-30 godzin. Czas zależy od wprawy, ale mimo, że etap należy do najprostszych jest stosunkowo czasochłonny i wymaga sporej cierpliwości i dokładności. 

WSKAZÓWKI

  1. Przed wykonaniem ocieplenia warto zainstalować okna (my robiliśmy to później, co kosztowało trochę “prac straconych”). Warto również zainstalować bagażnik na rower (jeżeli masz wersje montowaną bezpośrednio do drzwi) oraz panele solarne.
  2. Solidnie wykonaj stelaż pod podłogę zapewniając dobre podparcie płyty – my musieliśmy dokonywać poprawek ponieważ sklejka w niektórych miejscach się uginała, szczególnie na łączeniu płyt.
  3. Nie pozostawiaj pustych przestrzeni oraz luźnych elementów, solidnie przyklej styrodur do karoserii aby uniknąć ewentualnego rezonansu lub skrzypienia ocierających się o siebie arkuszy styroduru.
  4. Wyeliminuj mostki termiczne tj. szczelin, gołe elementy blachy – dobrze do tego urzyć elastycznej, samoprzylepnej taśmy z polietylenu.
  5. Rozprowadzenie instalacji elektrycznej na późniejszym etapie jest dobrym rozwiązaniem
  6. Zamiast Sikaflex (która jest największym przyjacielem campermajstra) na tym etapie lepiej zastosować klej-piankę specjalną do styroduru

Dziękujemy za przeczytanie tego artykułu i zapraszamy do pozostałych wpisów z cyklu Budowa kampera – od blaszaka do domu na kołach

Artykuły z serii:
Wybór samochodu
Izolacja
Okna do kampera
Panele solarne do kampera
Instalacja elektryczna w kamperze
Lodówka do kampera
Instalacja wodna
Instalacja gazowa
Ogrzewanie
Meble do kampera
Przeróbka busa na kampera – przepisy
Ile kosztuje budowa kampera – budżet projektu

Jeżeli chcesz być na bieżąco zapraszamy do obserwowania naszego Instagrama / Facebooka lub zapisania się do newslettera

Budowa kampera – od blaszaka do domu na kołach

Budowa kampera – tym wpisem rozpoczynamy cykl, w którym będziemy chcieli podzielić się z Wami własnymi doświadczeniami. Jeśli marzycie o swoim campervanie, to mamy nadzieję, że będzie to dla Was dobra inspiracja i pomoc. Zaczynamy!

Początki kampermajstra

Na YT możecie znaleźć mnóstwo kilkuminutowych filmów timelapse z pełnej realizacji przebudowy dostawczaka na campervana –  zwykle są to bardzo efektowne nagrania. Po obejrzeniu kilku z nich sam pomyślałem, że budowa kampera musi być całkiem prosta skoro mieści się w 5. minutowym filmie, na którym ludzie szybko machają rękami i jeszcze szybciej prezentują efekt swojej pracy. Niestety,. Z perspektywy czasu muszę przyznać, że użyteczność tego typu nagrań ogranicza się raczej do zwiększenia morali przed startem własnego projektu. 

Zabierając się za przebudowę będziecie musieli podjąć bardzo dużą liczbę decyzji w zakresie rozwiązań technicznych, wyboru materiałów, zakupów odpowiedniego sprzętu czy po prostu sposobów wykonania kolejnych etapów. Prawdopodobnie na  każdym kroku temat będzie dla Was nowy, więc nastawcie się na godziny spędzone na poszukiwaniach w internecie. Muszę przyznać, że sam – po blisko dwóch miesiącach “studiowania internetów” nie ruszyłem z miejsca. Im więcej czytałem, tym trudniej było mi znaleźć  przekonujące rozwiązanie i zaufać wypowiadającym się na forach.

W poszukiwaniu wiedzy

Całe szczęście algorytm Facebooka, wskazał mi drogę. Trafiłem na kurs “Jak zbudować kampera”, prowadzony przez Michała z bloga Dream Road, który po wielu latach manufakturowej budowy kamperów otworzył szkołę dla początkujących kampermajstów. Na kursie, prowadzonym w formie trzydniowego warsztatu zbudowałem swój pierwszy kamperowy mebel i nareszcie otrzymałem odpowiedzi na pytania jak? dlaczego? gdzie? co i z czym?

Dlatego, biorąc pod uwagę możliwość praktycznego wykonania zabudowy pod okiem fachowca, oraz szansę bezpośredniej konsultacje niemalże każdego problemu który przyjdzie Wam do głowy – odbycie podobnego kursu przed rozpoczęciem własnej zabudowy jest zdecydowanie warte polecenia.

Dzielenie się doświadczeniem

Dzisiaj, samodzielna budowa kampera staje się coraz bardziej popularnym tematem, dlatego również do nas zgłasza się sporo osób z pytaniami. Pomyśleliśmy, że niezależnie od rekomendacji kursu, który jest bez wątpienia najlepszym źródłem wiedzy i praktyki, warto będzie podzielić się naszą drogą od blaszaka do kampera.

W kolejnych wpisach będziemy opisywać nasze doświadczenia, decyzje i wątpliwości, które pojawiły się podczas konwersji naszego vana. Ważne jednak, żebyście nie traktowali publikowanych informacji jako porad/lekcji czy gotowych przepisów. Jeżeli uznacie że warto coś dopowiedzieć lub sami będziecie mieć inne doświadczenia zostawcie proszę komentarz.

Będziemy mieć ogromną satysfakcję, jeżeli treści wpisów uznacie za wartościowe, a Wasza droga z blaszaka do domu na czterech kołach będzie dzięki nim choć trochę łatwiejsza.

Każdy z wpisów będę starał się podzielić na sekcje w których opiszę:
– listę i koszt zastosowanych materiałów
– potrzebne narzędzia i akcesoria
– czas potrzebny do wykonania danego etapu i skalę trudności

Nie zabraknie oczywiście opisu popełnionych błędów, czy frustracji, które czekają na drodze każdego początkującego kampermajstra 🙂

Dzięki za przeczytanie tego artykułu! Śledźcie naszego bloga, będziemy pisać i uruchamiać kolejne projekty. Jeśli interesuje Was co zainspirowało nas do budowy naszego kampera przeczytacie o tym tutaj.

Artykuły z serii:
Wybór samochodu
Izolacja
Okna do kampera
Panele solarne do kampera
Instalacja elektryczna w kamperze
Lodówka do kampera
Instalacja wodna
Instalacja gazowa
Ogrzewanie
Meble do kampera
Przeróbka busa na kampera – przepisy
Ile kosztuje budowa kampera – budżet projektu

Jeżeli chcesz być na bieżąco zapraszamy do obserwowania naszego Instagrama / Facebooka lub zapisania się do newslettera

Skąd pomysł na campervana?

Nasze doświadczenia z podróży.

Przez ostatnie 10 lat sporo podróżowaliśmy. Najczęściej były to podróże z namiotem, często na stopa czy lokalnymi środkami transportu. Tak przejechaliśmy m.in. Bałkany, Norwegię, Tajlandię i Kambodżę, Kirgistan i północno-zachodnie Chiny, Argentynę i Chile oraz Tanzanię. Chociaż nasze wyjazdy były stosunkowo tanie, decydując się na taki sposób podróżowania nie tylko o oszczędność nam chodziło. Zawsze chcieliśmy być jak najbliżej ludzi. Zależało nam na prawdziwym doświadczeniu, życiu zbliżonym do codzienności mieszkańców tych miejsc.

Dodatkowym celem była sama droga. Z niej mamy dzisiaj najlepsze wspomnienia. Bezinteresowna pomoc i nocleg w domu w górach Fogaraskich w Rumunii, który krył w swoich piwnicach niesamowite muzeum rodzinne. Nasz stop, w którym ugrzęźliśmy w błocie przy Słonym Jeziorze. Niespodziewane ognisko z ludźmi z różnych stron świata przy dźwiękach gitar w Kirgistanie. Wódka wypita w południe z rosyjskim podróżnikiem w Sary Tash i obiad w jurcie na stepach Pamiru. Czternastogodzinne oczekiwanie na pociąg który miał nas zawieźć nad jezioro Tanganika i podróż motorówką misji kościelnej by dostać się do parku Gombe. Dwa centymetry wody w namiocie podczas noclegu w drodze do wież Torres del Paine. Lekcja matematyki dla dzieci w birmańskiej wiosce przy tajskiej granicy. 

Niezliczone ilości rozmów, uśmiechów i uścisków dłoni ludzi, którzy byli na tyle otwarci i ciekawi by zaoferować swoją pomoc lub po prostu opowiedzieć nam o swojej codzienności.

Wszystkie niezwykłe rzeczy przydarzały się nam zawsze w drodze, dlatego wiedzieliśmy że nasza dalsza podróż musi być z nią związana. 

Moment zwrotny.

W 2017 roku kiedy dowiedzieliśmy się, że nasza ekipa się rozrośnie, bo niedługo przyjdzie na świat nasz syn – zaczęliśmy się zastanawiać jak dalej możemy kontynuować naszą podróżniczą pasję.

Odpowiedź znaleźliśmy podczas lektury książki Tu byłem. Tony Halik. W momencie przeczytania historii Tonego i Pierrett o praniu pieluch zamkniętych w skrzyni terenowego jeepa na wertepach amerykańskich stepów – stało się niemalże jasne co zrobimy.

Na początku miał to być terenowy pickup z zabudową kempingową. Potem bus z napędem na cztery koła. Ostatecznie zdecydowaliśmy się zacząć od zabudowy standardowego vana. Chcieliśmy spróbować, czy taki sposób podróżowania faktycznie ma dla nas sens i czy damy radę sami wykonać zabudowę. Po blisko 8 miesięcznym rozmyślaniu i rozmowach zdecydowaliśmy, że najwyższy czas gadanie obrócić w działanie. Kupiliśmy busa. Tak, początkiem sierpnia 2018, 13 dni po urodzinach naszego syna Niko – staliśmy się właścicielami naszego pierwszego w życiu samochodu. Vana który miał tyle przestrzeni ładunkowej, że zmieściło by się w nim ok. 30 tysięcy pieluch, czyli zapas na jakieś 9-10 lat.